Wychodzimy z hali, czyli jak się ubrać na trening w zdradliwą wiosenną pogodę

0 Komentarzy

Dziś śmiało można powiedzieć, że pogoda jest dokładnie taka, jaka w pierwszy dzień wiosny być powinna. Nic dodać nic ująć. Każdy więc, kto ma możliwość przebywania na końskim grzbiecie, bez dwóch zdań powinien to zrobić. Mój koński grzbiet niestety oddalony jest ode mnie o 220 km i aż nóż mi się w kieszeni otwiera, że nie mogę go w tak piękną aurę zobaczyć… Moje smutki odbiłam sobie przynajmniej na spacerze z psem. W ferworze rozkoszowania się przyjemnym ciepłem nogi poniosły nas, aż na sąsiednią dzielnicę i w rezultacie nie było nas dobre 2,5 h…

Ale ja nie o tym przecież chciałam pisać.

Taka pogoda jak dziś zdecydowanie nie pomaga w rozsądnym myśleniu, jeśli chodzi o ubiór, bo najchętniej człowiek wyjechał by z hali w samym krótkim rękawku, a zimowe ciuchy, spakował w worek i wrzucił do kontenera PCK.  I takie zachowania niestety, o zgrozo wdrażamy w życie. A niech tylko nasze kapryśne wiosenne słonko schowa się za chmurkę to już trzęsiemy się na koniu z zimna, jak osika, serwując sobie przeziębienie w pigułce.

I tak jak na 15 stopniowy mróz, tak na zmienną wiosenną pogodę trzeba wiedzieć jak się dobrze, funkcjonalnie ubrać, aby nie spędzić następnych paru dni w łóżku w towarzystwie gorączki.

Po raz kolejny Ameryki nie odkryję, ale może chociaż niektórym z Was trochę bardziej rozjaśnię temat właściwego zestawu ubraniowego na zimno-ciepłą aurę.

Nasze nogi przy dodatnich temperaturach zwykle nie cierpią już egzystencjonalnego bólu związanego z nadmiernym wychłodzeniem i będą wdzięczne za zwykłe bawełniane bryczesy.

Co innego jeśli chodzi o główny generator ciepła naszego organizmu czyli tułów. I tutaj wcale nie żegnamy się  z zimowym sposobem ubioru na cebulkę. Na sam spód idzie więc nasza stara znajoma – termo koszulka, na nią już bezpośrednio softshellowa bluza (może być też polar, natomiast softshell, jak wiadomo jest genialnym wind stoperem) Na sam koniec na sotshell zarzucamy jeszcze jakiś bezrękawnik, który w każdej chwili można zdjąć i powiesić na stojaku od przeszkody. Uwierzcie mi, że stępując po jeździe, kiedy to cały nadmiar ciepła z nas ucieka, niczego bardziej radośnie nie przywitamy, niż właśnie tego wiszącego smętnie na przeszkodzie bezrękawnika.

Wiadomo, że w taką pogodę jak dziś, kiedy to mamy 21 stopni w cieniu termo koszulkę można zastąpić jakimś T-shirtem, a bezrękawnik porzucić w siodlarni. Mogę Was zapewnić jednak, że taki zestawik jeszcze nie raz, nie dwa Wam się przyda, jeśli nie tej wiosny to następnej.  Sorry, taki mamy klimat 🙂

A , że w wiosennych kolekcjach nowych, softshelli i bezrękawników nie brakuje, to jak zwykle mały przeglądzik:

Softshelle najpierw

Kamizelki:

 

I jeszcze mała alternatywa dla termo koszulki z długim rękawem:

Tak więc idźcie jeździć !!!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *