
KOLOR TYGODNIA: za mundurem, panny sznurem, czyli militarna zieleń.
Uwielbiam mundury…, a jeszcze bardziej przystojnych mężczyzn w mundurach. Dlatego nikt nie jest w stanie odciągnąć mnie od corocznej transmisji na żywo ze Święta Wojska Polskiego, gdzie dowoli mogę sobie popatrzeć na „chłopaków jak świece” jak to mawia moja babcia.
Dobra, trochę mnie poniosło, a w zasadzie nie o tym chciałam pisać, tylko o kolorze, który niepodważalnie z mundurem mi się kojarzy, czyli militarnej zieleni.
Militarny zielony od zawsze istnieje również jako jeden z najbardziej popularnych „jeździeckich” kolorów. Na jakiś czas odszedł do lamusa, aby powrócić w tym roku, prawie jak syn marnotrawny – zapomniany, którego mimo wszystko zawsze chętnie i gorąco powitamy.
Niestety nie można powiedzieć o nim, że jest to „wdzięczny” kolor, bo nie do każdej urody pasuje i w przesyconej brązami i innymi „zgniłymi” kolorami stylizacji, gwarantuję, że skutecznie postarzy Was o jakieś 20 lat.
Militarną zieleń uważam jednak, mimo wszystko za kolor bardzo elegancki, który najlepiej odnajduje się w wełnianych dopasowanych płaszczach czy marynarkach. Dobierając do nich np. granatowe i ecru dodatki oraz brązowe, skórzane akcesoria mamy stylizację, od której bije czysty szyk i wytworność.
Nie oznacza to natomiast, że nie można sobie poszaleć z bardziej sportową wersją, w zestawieniu z jakimś mocno intensywnym kolorem, np. pomarańczowym. Taką wersję proponuje nam w tym sezonie Pikeur i kolekcja Next Generation:
Tym, którym jednak ten odcień zieleni ewidentnie nie pasuje, z pomocą przychodzi zimny, butelkowy zielony. Równie elegancki w wydaniu Smart Casual jak i typowo dresażowym. Taki Kingsland właśnie